Nasze relacje

Studenci zaczęli!

13.02.2018 | Agata

No chyba żart… Czy naprawdę rekolekcje rozpoczynamy Ewangelią, w której czytamy, że Jezus odpuszcza, „a zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę”?! Czy Pan Bóg nie miał lepszych fragmentów w zanadrzu? A dziś mówi: „Wasze serca są aż tak zatwardziałe?” No petarda! Naprawdę mocno zaczął…
Można się zbuntować i zdenerwować. I ja tak zrobiłam. Jak Pan Jezus mógł ich zostawić? Czemu używa tak mocnych słów? Czemu jest taki ostry i dosadny?!

Może dlatego, że dopiero co rozmnożył chleb, a oni domagają się znaku? Martwią się, że nie mają chleba, bardzo przyziemnej rzeczy, i nie zwracają w ogóle uwagi na Jezusa. A przecież On jest z nimi! Czasem potrzebujemy wstrząsu. Nawet buntu. Potrzebujemy usłyszeć mocne pytanie o zatwardziałość serca, żeby je w końcu otworzyć na Pana Boga, żeby zobaczyć, że On jest. Że to wszystko robi z Miłości i troski, robi to dla mojego DOBRA, nawet jeśli (patrząc powierzchownie) wydaje nam się, że jest zupełnie inaczej.

Zaczynam od Słowa, bo to Ono nas prowadzi. Wczoraj rozpoczęliśmy rekolekcje od nieszporów tj. od Bożego Słowa. Dziś po przebudzeniu wspólnie modliliśmy się jutrznią, a potem zatrzymywaliśmy się nad Ewangelią, w której ogarnięciu pomogła nam Natalia. Po sytym i jakże radosnym śniadanku silna, 10-osobowa grupa narciarzy udała się na Polanę Szymoszkową, by poszusować i pobyć ze sobą, a druga (troszkę mniejsza) ekipa zdobywała Gubałówkę, bawiąc się przednio podczas zjeżdżania na… spodniach czy workach foliowych :D Po nadrobieniu deficytu kalorycznego i odpoczynku ks. Maciej wygłosił dla nas konferencję o modlitwie, jej znaczeniu w życiu ojca Franciszka od krzyża Jordana, a potem udaliśmy się do kaplicy, by spotkać się z Bogiem w Eucharystii. On przyszedł i pozwolił się przyjąć pod dwiema postaciami. Myśl z kazania: „Pan Bóg pamięta każde moje dobro, ale nigdy nie wypomina mi zła” (x Maciej Szeszko SDS). Niestety dziś musieliśmy pożegnać x Macieja, który pojechał głosić rekolekcje szkolne w Piastowie, ale my po kolacji i burzliwych ustaleniach planu na dzień jutrzejszy, poszliśmy spotkać się z Bogiem w Najświętszym Sakramencie. To była piękna adoracja, podczas której kilka osób przystąpiło do sakramentu pokuty i pojednania. On znów był!

Nawet jeśli jest trudno, nawet gdy coś boli, gdy miałam inne oczekiwania, nawet jak zawalam i „zaliczam glebę”. On jest! Zawsze! I nawet jeśli używa czasem mocnych Słów, to tylko po to, żeby bardziej ukierunkować mnie na dobro. Żeby otworzyć moje oczy, uszy i serce. Bóg jest! I jest niesamowity!!!

Zobacz nasze zdjęcia w GALERII G+

Kalendarz

Świadectwa