Świadectwa

Cały rok czekałam na to, aby po raz kolejny pojechać do Dobroszyc. W ciągu tych 12 miesięcy bardzo dużo działo się w moim życiu. Były momenty, kiedy czas płynął nieubłaganie, ale nieraz zdarzało się, że jakby stanął w miejscu. Jednak doczekałam się - nadeszły wakacje, a co za tym idzie, wyjazd na Salwatoriańskie Forum Młodych.

Ku mojej wielkiej radości, na Forum w tym roku z miejscowości, w której mieszkam (Krzyż Wielkopolski, oryginalnie!), jechały oprócz mnie jeszcze trzy osoby - dwie koleżanki i znany dobrze nam wszystkim - ksiądz Żenia. Może nie jest to jakiś wielki wynik, ale cieszyłam się, bo rok temu jechałam sama.

Podczas podróży pociągiem do Dobroszyc atrakcji nie brakowało - żarty i gry z moimi współtowarzyszami, opóźniony pociąg, bieg z ciężką walizką na dworcu we Wrocławiu.. Oj, działo się! Ostatecznie dotarliśmy cali i zdrowi pod ośrodek Caritasu - sukces!

Ledwo zdążyłam wysiąść z samochodu, a już podchodziły do mnie znajome osoby, żeby się przywitać. Jadąc na jakąkolwiek akcję organizowaną przez RMS, czuję, jakbym jechała do drugiego domu. Bo jak powiedział kiedyś ktoś mądry: "Dom jest tam, gdzie są ludzie, których kochasz". A RMS kocham całym sercem! Jak często powtarzam - to moja druga rodzina.

Na Forum doświadczyłam wszelkich możliwych emocji - od radości, aż po łzy. W ciągu tych dziesięciu dni niemal non stop czułam, że Pan Bóg jest obok. Cieszy się razem ze mną, ociera łzy, gdy płaczę.. On tam był w każdym napotkanym człowieku. Wow, jeden Bóg w prawie 500 osobach! Warto dać Mu się zaskoczyć. Od poprzedniego Forum planowałam spowiedź u jednego z księży, który co roku przyjeżdża do Dobroszyc. Kluczowym słowem w tym zdaniu, jest wyraz "planowałam". Człowiek sobie planuje, a Pan Bóg z tych planów się śmieje, no nie? W moim przypadku nie było inaczej! Jezus tak działał, że myśląc o tym przed pójściem spać coraz częściej czułam, że powinnam wyspowiadać się u jednego z księży neoprezbiterów. Zaufałam Panu Bogu. I z ręką na sercu mogę przyznać, że była to najpiękniejsza spowiedź w moim życiu.

Można żyć inaczej. Z Nim. Można mieć wartości, które w dzisiejszym świecie uznawane są za kompletne bzdury. Można czuć Jego obecność codziennie. Trzeba tylko chcieć.. Bo Pan Bóg jest dżentelmenem i nie wchodzi z butami w czyjeś życie. Właśnie to uświadomiłam sobie podczas Forum. Jeśli chcę żyć dobrze, to potrzebuję do tego Boga. Trwanie przy Nim równa się szczęściu. Owszem, trudności nieraz się pojawią, zły nie pozostanie obojętny, ale "wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia" (Flp 4, 13).

Dziękuję Wam za ten czas! Z niecierpliwością czekam na kolejne Forum, na które, jak Bóg da, wrócę jako animatorka (tak, rozpoczynam kursy!).

Dziękuję Ci, Panie Boże, za RMS, który stał się moim drugim domem; dzięki któremu poznałam wspaniałych ludzi, zyskałam przyjaciół, a przede wszystkim prawdziwie zbliżyłam się do Ciebie!

Kalendarz