Świadectwa

Rekolekcje w Zakopanem dały mi piękne doświadczenie Boga i drugiego człowieka...ogromną dawkę radości, uśmiechu, wspaniałych przygód.

Na biblijnych górach miały miejsce wielkie rzeczy... tak było i teraz. Kasina mnie zaskoczyła.

Nie przyjechałam tu z myślą, że z moim życiem jest coś nie tak. Okazało się, że ścieżka, którą idę nie jest do końca dobra, nie miałam też żadnego pomysłu, jak zmienić swoją szarą codzienność, skoro ten problem się powtarzał. Zobaczyłam, że Bóg stopniowo przestaje zajmować pierwsze miejsce w moim życiu. Odpowiedzi również przychodziły stopniowo.

Chciałabym podzielić się z Wami moim "świadectwem" o ile tak to można nazwać. Zacznę wiec od tego, że zawsze chodziłam do Kościoła. No tak. Chodziłam. Ale czy korzystałam? Czy było to raczej z przyzwyczajenia, czy tradycji...? To pytanie w sumie pojawiło mi się teraz, w tym roku. Wcześniej tak na to nie patrzyłam.

Kiedy więc nastąpił przełom? Czy teraz jest inaczej?

Być może będzie to pewnego rodzaju świadectwo, moje przemyślenia... Chciałabym się z wami podzielić moją historią, choć wiem, że szału nie ma. Pierwsze rekolekcje, na które pojechałam były 1,5 roku temu. Pamiętam, że nie zastanawiając się powiedziałam w domu, "jadę!". Wtedy zaczęłam piękny rozdział w moim życiu, który trwa do dziś.
Długo zastanawiałem się czy napisać swoje świadectwo,jednak stwierdzam że nie mogę przejść obojętnie obok tego co wydarzyło się w moim życiu i postanowiłem się podzielić moimi przeżyciami ze wszystkimi chętnymi. Przed forum pomimo tego że mam zaledwie 16 lat moje życie nie wyglądało tak jak powinno a wręcz przeciwnie, jednakże wiedziałem że muszę coś zmienić że forum to idealna okazja do tego.

Cały rok czekałam na to, aby po raz kolejny pojechać do Dobroszyc. W ciągu tych 12 miesięcy bardzo dużo działo się w moim życiu. Były momenty, kiedy czas płynął nieubłaganie, ale nieraz zdarzało się, że jakby stanął w miejscu. Jednak doczekałam się - nadeszły wakacje, a co za tym idzie, wyjazd na Salwatoriańskie Forum Młodych.

Na pielgrzymce wszystko jest jakieś takie inne. Powietrze pachnie inaczej na polu namiotowym; można, a nawet trzeba!, przebijać pęcherze; wstawanie około 4 rano staje się czymś zupełnie normalnym, podobnie jak przechodzenie 30 kilometrów dziennie.

Czas odkrywania, układania, oczyszczania i dostrzegania- tak w kilku słowach można podsumować to, co wydarzyło się na XXV Salwatoriańskim Forum Młodych. To była prawdziwa petarda!

Forum to dla mnie zawsze bardzo ważne wydarzenie. Spotykamy się dużo wcześniej, rozmawiamy, planujemy, zapraszamy gości i ustalamy dużo spraw. W tym roku regularne, cotygodniowe spotkania organizatorów powodowały, że coraz bardziej nie mogłam się doczekać

Bóg jest w każdym z nas!

Na forum przyjechałam z walizką pełną ubrań i drugą, dwa razy większą - walizką obaw. Miał być to mój pierwszy raz z RMS-em, więc kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Mój najlepszy przyjaciel jeździ na forum od lat i naprawdę dawał z siebie wszystko, żeby w końcu mnie namówić.

Zacznę od tego, że na pielgrzymkę wcale iść nie chciałam. Nie widziałam nic fajnego w chodzeniu cały dzień i „klepaniu zdrowasiek”. Moja przyjaciółka, która działa w RMS-ie namówiła mnie by pojechać. Mówiła, że poznam super ludzi i będziemy się dobrze bawić. Mając nadzieję, że się nie myli – pojechałam z nią.

Strona 1 z 12

Kalendarz