Świadectwa

Chciałabym podzielić się z Wami moim "świadectwem" o ile tak to można nazwać. Zacznę wiec od tego, że zawsze chodziłam do Kościoła. No tak. Chodziłam. Ale czy korzystałam? Czy było to raczej z przyzwyczajenia, czy tradycji...? To pytanie w sumie pojawiło mi się teraz, w tym roku. Wcześniej tak na to nie patrzyłam.

Kiedy więc nastąpił przełom? Czy teraz jest inaczej?

Długo zastanawiałem się czy napisać swoje świadectwo,jednak stwierdzam że nie mogę przejść obojętnie obok tego co wydarzyło się w moim życiu i postanowiłem się podzielić moimi przeżyciami ze wszystkimi chętnymi. Przed forum pomimo tego że mam zaledwie 16 lat moje życie nie wyglądało tak jak powinno a wręcz przeciwnie, jednakże wiedziałem że muszę coś zmienić że forum to idealna okazja do tego.

Cały rok czekałam na to, aby po raz kolejny pojechać do Dobroszyc. W ciągu tych 12 miesięcy bardzo dużo działo się w moim życiu. Były momenty, kiedy czas płynął nieubłaganie, ale nieraz zdarzało się, że jakby stanął w miejscu. Jednak doczekałam się - nadeszły wakacje, a co za tym idzie, wyjazd na Salwatoriańskie Forum Młodych.

Czas odkrywania, układania, oczyszczania i dostrzegania- tak w kilku słowach można podsumować to, co wydarzyło się na XXV Salwatoriańskim Forum Młodych. To była prawdziwa petarda!

Forum to dla mnie zawsze bardzo ważne wydarzenie. Spotykamy się dużo wcześniej, rozmawiamy, planujemy, zapraszamy gości i ustalamy dużo spraw. W tym roku regularne, cotygodniowe spotkania organizatorów powodowały, że coraz bardziej nie mogłam się doczekać

Bóg jest w każdym z nas!

Na forum przyjechałam z walizką pełną ubrań i drugą, dwa razy większą - walizką obaw. Miał być to mój pierwszy raz z RMS-em, więc kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Mój najlepszy przyjaciel jeździ na forum od lat i naprawdę dawał z siebie wszystko, żeby w końcu mnie namówić.

Końcówka marca, kwiecień, maj… Tydzień za tygodniem mijał, a ja co kilka dni wchodziłam na stronę Forum. W głowie pojawiała się myśl „może pojadę ostatni raz, pójdę na Lectio Divina…”.

Ale nie. Za każdym razem wyłączałam kartę w przeglądarce i stwierdzałam, że to już nie dla mnie. Że jestem za stara, że się nie odnajdę, że i tak nie będę tam z nikim rozmawiać, że po tylu latach już wystarczy - czas dać sobie spokój.

To było moje drugie Forum i na pewno nie ostatnie :D Jestem bardzo zadowolony z tego, że mogłem kolejny już rok spędzić te 10 wspaniałych dni z fantastycznymi osobami i Bogiem. Jest to dla mnie bardzo ważne wydarzenie ponieważ to głównie przez Forum wróciłem na ścieżkę Jezusa i zbliżyłem się do niego. Nie wiem co by było gdyby mój kuzyn nie zaproponował mi tego wyjazdu rok temu, na pewno było by inaczej. Na szczęście był i zrobił to.

25 Forum Młodych było moim drugim spotkaniem w Dobroszycach. W ostatnich latach byłam świadkiem wielkiego entuzjazmu mojej dwójki dzieci, które po powrotach z wcześniejszych Forów nie przestawały opowiadać, co tam się działo, kogo poznały i co przeżyły. Ich opowieści ciągnęły się przez całe wakacje i często jeszcze do jakiegoś następnego salwatoriańskiego wyjazdu we wrześniu czy październiku, i na tym oczywiście się nie kończyło. Mogę powiedzieć, że od kiedy moje dzieci zaangażowały się akcje salwatoriańskie, potem już kursy dla animatorów, tematem przewodnim w naszym domu stali się Salwatorianie, wiara i oczywiście Pan Bóg.

Forum to wspaniały czas, chyba wszyscy o tym wiemy. Dzieją się tu wielkie rzeczy. Widać, że przez ludzi działa Pan Bóg i to bardzo mocno. Dobro jest naprawdę bardzo zauważalne. Ja doświadczyłam na forum wiele dobra, ale jak wiadomo, tam gdzie jest dużo dobra, zawsze pojawi się i zło.

Zacznę od tego, że na forum przyjechałam po raz pierwszy. Szczerze mówiąc wiedziałam czego się spodziewać, choćby dzięki temu cudownemu klimatowi który towarzyszy pielgrzymkom czy fatimkom. Coś jednak mówiło mi, że może jeszcze dam sobie spokój w tym roku i najwyżej za rok spróbuję. Zwyciężyłam jednak sama ze sobą i wysłałam zgłoszenie.
Strona 1 z 7

Kalendarz