Wydarzenia

Adwentowe spotkanie dla młodych z okolic Węgorzewa i nie tylko, to bardzo dobra okazja do odkrywania swojej wiary i wprowadzania jej w codzienne życie. Serdecznie was zapraszamy na to wydarzenie!

Zakończyliśmy już kolejny dzień naszych rekolekcji w Węgorzewie (czwartek). Dzień ten był wyjątkowy, ze względu na to, że zerwaliśmy z rutyną. Wcale nie chciałam powiedzieć że nieodpowiadało mi wylegiwanie się i smażenie na plaży - wręcz przeciwnie, ale dzisiaj nie było to nam dane.

Zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy na fascynującą wycieczkę rowerową do muzeum II wojny światowej w Mamerkach. Mieliśmy okazję dokształcić się nieco odnośnie naszej polskiej historii.

Po powrocie do domu zjedliśmy obiad i przyszedł czas na najważniejszy punkt dnia, czyli Eucharystię. W kazaniu, któremu przewodniczył ks. Maciek, ujęła mnie myśl, aby wyobraźnia nie przysłaniała nam modlitwy i Boga, ale także aby jej nie zabrakło, ponieważ ciężko będzie interpretować nam wówczas ewangelię.

Po zakończeniu mszy świętej udaliśmy się na konferencję, gdzie byliśmy "ojcami Mateuszami" - próbowaliśmy odgadnąć tajemnicę kierowaną do nas poprzez Pana [Mt 13,16-17]. Po konferencji udaliśmy się na spacer, a następnie na żywe spotkanie z Bogiem.

Bądź uwielbiony Boże za dzisiejszy dzień, chwała Ci! - Olga z Elbląga

Dzisiejszy dzień (piątek) był wspaniały. Jak co dzień, na rekolekcjach w Węgorzewie, ranek rozpoczęliśmy jutrznią i porannym czytaniem Ewangelii. Po śniadaniu pojechaliśmy rowerami na plażę. Na plaży jak na plaży atrakcje takie jak plażing, pływanie w zimnej wodzie, gra w siatkówkę (plażową oczywiście) i piłkę nożną. Wracając do naszej bazy tj. Domu Oazowego imienia Ojca Franciszka Jordana oddaliśmy rowery do wypożyczalni. It's dinner Time! Po obiedzie mieliśmy czas wolny, a po nim konferencję na której zastanawialiśmy się nad tematem Można Inaczej Widzieć i zgodnie z tym szukaliśmy fragmentów w Ewangelii w których Pan Jezus patrzy na innych w taki sposób jak nikt inny nie patrzył.

Jak konferencja dobiegła końca ksiądz Maciej Szeszko rzucił „Chodźmy do Church'a [czercza]” czyli do kościoła. Po mszy do wiaty na nieszpory. Następnie kolacja, która minęła bardzo radośnie, chociaż wszyscy wiedzieliśmy, że to już ostatnia kolacja na tych rekolekcjach (a może nawet wieczerza?). Na deser - dzielenie się uczuciami i przeżyciami z rekolekcji. Na koniec adoracja - ostatnia szansa oczyszczenia swego serca i sumienia, a zarazem jedyny moment, by podziękować Panu Bogu za rekolekcje i za ludzi, których na naszej drodze stawia.

To już koniec. Cokolwiek dalej się stanie może być tylko lepiej.

Moja opinia? Lepiej spędzić tak cudownego dnia, by się nie dało.

Konrad z Elbląga

Zobacz nasze zdjęcia w GALERII G+

Poniedziałek - ten dzień jak zwykle rozpoczęliśmy jutrznią, w czasie której okazało się że nie każdy potrafi poprawnie używać zegarka. Niedługo potem wyciągneliśmy rowery i udaliśmy się na plażę.

Niedziela - początek tygodnia i początek naszych rekolekcji, bo tak na prawdę jest to nasz pierwszy pełny dzień razem. Przyjechało nas w sam raz, kilkanaście osób, z czego się ogromnie cieszę (więcej miejsca na plaży).

Jak przystało na katolicką młodzież dzień zaczęliśmy z Panem Bogiem, najpierw na jutrzni, a potem na mszy świętej. Ba, nawet doedukowaliśmy się dzięki krótkiej historii ks. proboszcza o parafii podczas ogłoszeń duszpasterskich!

Słoneczko przygrzewało od samego rana, więc posileni popedałowaliśmy na rowerkach nad jeziorko. I tu niespodzianka - okazało się, że akurat dzisiaj był konkurs na najlepszą budowlę z piasku. Oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić udziału i po krótkim meczu w siatkę wzięliśmy się do roboty (mój wkład w budowę polegał na zebraniu robotników i robieniu im zdjęć :) ). Wygraliśmy piłkę, pistolet na wodę, kilka gadżetów do budowy przyszłych zamków i zapiekankę - było warto!

Po powrocie do domku zjedliśmy obiadek i na konferencji szukaliśmy konkretów co możemy zrobić w naszym życiu, by na co dzień budować relację z Bogiem, a także jak się możemy do tego przygotować podczas tych rekolekcji. Moim zdaniem najważniejsze jest to, by każdy dzień z Nim rozpoczynać, a także kończyć, oczywiście nie zapominając o Jego obecności pomiędzy ;) Wieczorem nie zabrakło standardowej dawki śmiechu w postaci różnych gier i zabaw integracyjnych. Bawiliśmy się przednio, a cały dzień zakończyliśmy wspólną adoracją Chrystusa.

To będzie dobry czas!

PS. Jutro będzie jajecznica na śniadanie.

Lipiec z RMS-em! Masz zaplanowane wakacje? Bo my mamy i chcemy zaprosić właśnie Ciebie! Co mozna robić na Mazurach w Węgorzewie w dniach 21-28 lipca?

Sobota była tak właściwie ostatnim dniem, w którym mogliśmy wspólnie rozważać Słowo Boże i nacieszyć się swoją obecnością. Ten pięknie zapowiadający się dzionek rozpoczęliśmy odmawianiem Jutrzni, w czasie której usłyszeliśmy słowa Ewangelii.

Dzisiejszego dnia (wt) pobudka była dość gwałtowna i czułam się niewyspana po "życiowych" nocnych rozmowach z aż niedowierzalnie podobnie zwariowanymi i pozytywnie zakręconymi lokatorkami. Na wyjeździe z RMS-u jestem pierwszy raz i od chwili przyjazdu wiem, ze na lepszych ludzi nie mogłam trafić.

Drugiego, a dla niektórych z nas pierwszego dnia rekolekcji, gdy początkowe emocje opadły na prawdę zrozumiałam dlaczego tu wróciłam. Przypomniałam sobie zeszłoroczne przeżycia i chwile związane z tym miejscem. Chociaż nie zdążyłam jeszcze poznać wszystkich obecnych wydaje mi się że na wielu z nich mogę polegać.

Jak było na ostatnim już tej wiosny Dobrym Spotkaniu przeczytajcie sami.
W sobotę, 17. 06, odbyło się Dobre Spotkanie w Węgorzewie. Myślę, że warto wspomnieć jeszcze o piątku. O godzinie ok. 21.40 w nasze mazurskie granice, dokładnie na teren plebanii parafii Dobrego Pasterza wjechał biały, RMS-owy samochód, a w nim nikt inny, jak ksiądz Łukasz Anioł.

Masz zaplanowane wakacje? Bo my mamy i chcemy zaprosić właśnie Ciebie! Co mozna robić na Mazurach w Węgorzewie w dniach 23-30 lipca?
Strona 1 z 2

Kalendarz

Świadectwa